Xanthus przemieniony w skałę

Xanthus jest serwerem nieustannie rozwijanym. Jego największa zaletą jest wysoka jakość rozgrywki. Staramy się udoskonalać wszystkie elementy gry.
Aby przekonać się jak wiele już wspólnie zrobiliśmy, zachęcamy do zapoznania się z patchlogami na stronie lub forum.
Poniżej przedstawiamy historię fabularną serwera.



Każde źdźbło trawy emanowało blaskiem i nieskazitelną energia.
Drzewa sowicie obrodzone w pęki kwiatów i liści, zachwycając tutejszą ludność swymi drobnymi i różowymi kwiatami, które wkrótce miały zaopatrzyć osadę w wartościowe dobra, jakimi były miedzy innymi owoce wiśni.

W 2000 roku swego panowania, Xanthus jak zwykle, spoglądał z niebios na lud, o który się tak troszczył.
Nie jak ojciec o swe dzieci, lecz bardziej jak chłopiec o swe nowe zabawki. Xanthus był jeszcze niedoświadczony i niezupełnie świadomy ogromnego obowiązku, jaki spoczywał na jego barkach.
Młody bóg zawsze dbał, by ziemia dawała obfite plony, rzeki okalające miasto dostarczały wystarczającą ilość dóbr, zaopatrując jego lud oraz by spokój panował między domownikami jego ukochanego miasta.
Patrząc tak na swą ukochaną krainę, której był opiekunem, był kompletnie nieświadomy tego, co miało się wydarzyć już niebawem.
Tego samego dnia, roku 3056, jego wzrok zawędrował nad przepiękny zbiornik wodny, nieopodal miasta, krainy Randol. Zauważył kąpiącą się tam niewiastę, jak na pierwszy rzut oka mogło się wydawać. Wprawdzie nie była ona zwykłym śmiertelnikiem, z jakimi Xanthus miał do czynienia na co dzień. Była to nimfa leśna.
Młoda i przepiękna, w całej swej okazałości, objawiła się młodemu bogowi. Był nią oczarowany.

Po raz pierwszy Xanthus zstąpił z niebios na ziemię, by podziwiać ten cud natury.
Nimfa leśna, od razu zauroczyła swego obserwatora, jak miała to w zwyczaju robić z młodzikami.
Meriel, bo tak miała na imię, oplotła sobie go wokół małego paluszka.
Świadoma swoich wdzięków, rozniecała uczucie pożądania w młodym bogu.

Zupełnie nieświadom, ujawnionych emocji, Xanthus zakochał się w niej.
Sam mezalians nie byłby w sobie niczym złym, gdyby nie fakt, że Xanthus kompletnie zaniechał swych obowiązków.
Zaledwie w miesiąc czasu od poznania niewiasty, ziemia zaczynała odczuwać brak boskiej ręki, która przyczyniała się do urodzaju i dobrobytu.

Młodzi zapomnieli o świecie, liczyli się tylko oni.
Z każdym kolejnym dniem trawy więdły, kwiaty marzły i obumierały.
Ludzi zaczął ogarniać niepokój, a później strach.

Gdzieś w głębi nicości, ciemne siły zaczęły się grupować pod komendą Briareusa, antycznego demona, który od zawsze chciał władzy i chwały. Przywódca nieczystych sił podziemia szykował się do ataku na niczego niespodziewającego się Xanthusa.
Briareus wkradł się na tron Xanthusa i rozpoczął swoje rządy siejąc strach i przerażenie. To była walka o przetrwanie. Nie tylko dla ludzkości, ale dla każdej żyjącej istoty w tej krainie.

Briareus oszczędził Xantusa oraz Meriel i pozostawił ich sobie na sam koniec. Istny deser.
Kiedy antyczny pomiot piekieł zawłaszczył sobie już wszystko, klimat zaczął się zmieniać. Z początku stał się niewygodny dla żyjących stworzeń, które jeszcze zdołały przetrwać. Z czasem organizmy żywe albo musiały wyewoluować w ohydne kreatury, przystosowując się do surowego i mrocznego klimatu lub po prostu poddać się i zginąć.

Gdy zmiany zaszły tak daleko, Meriel, która czerpała swoją energię życiową z natury, zaczęła odczuwać nagle zakorzenioną już w niej chorobę. Zgnilizna rozwijała się w jej trzewiach. Xanthus zdruzgotany odkryciem wydarzeń minionego zaledwie miesiąca, od razu uderzył do ataku.
Ogarnięty furią, sfrustrowany postanowił odebrać to, co jego. Władzę.
Niestety na to było już za późno. Niewyobrażalne szkody, jakich dokonał Briareus, były już bardzo głęboko zagnieżdżone we wnętrzu tej krainy.

Xanthus w boskim szale równał z ziemią pomioty piekieł, które stawały mu na drodze. Boski gniew był tak olbrzymi, że sama jego sylwetka wydawała się emanować kumulujące się emocje na zewnątrz.
Blask srebra i błękitu, który go otaczał, ranił jego wrogów. Rozpraszał jego przeciwników i otaczającą go ciemność.
Wydawałoby się, że istniała jeszcze nadzieja.

Briareus jednak nie próżnował. Dobrze się przygotował na nieuniknione starcie z potęgą Xanthusa.
Bezlitosny Briareus dzierżył w swej dłoni magiczny artefakt, Xiaoh. Ostrze wykute z najstarszych i najtwardszych skał z dna oceanu, przetopionych w ogniu boskiej kuźni, stało się narzędziem o niespotykanej dotąd mocy.

Potęga Xiaoh nie była znana nawet Xanthusowi.
Zupełnie nieświadomy niebezpieczeństwa, młody, rozwścieczony bóg, zmierzał stawić czoła demonowi, który rozsiadł się na jego tronie.

Ten wielki dzień przesądził o dziejach, niegdyś bogatej w uradzaj, krainy.
Populacja miasta znacznie się pomniejszyła. Ludzie i zwierzęta zaczęły popadać w stan depresji. Żywe organizmy mutowały w obrzydliwe stwory. Cierpienie wszystkiego, o co tak troszczył się Xanthus, motywowało go do działania. W dziwny sposób, cały ten koszmar, dodawał mu energii. Energii, która rodziła się z gniewu.

Ludzie składali ofiary z bogactw, które im pozostały. Było to coś dla nich teraz najcenniejszego. Na ołtarz trafiały plony z ubiegłego lata, najcenniejsze kruszce i dobra materialne.
Myśląc że rozgniewali czymś boga, spędzali całe dnie na modlitwie. Było to wołanie o pomoc, jakiego Xanthus jeszcze nigdy nie słyszał. Każde słowo ociekało w ból i cierpienie.

Ostateczny pojedynek miał się właśnie stoczyć na niegdyś należącym do Xanthusa tarasie świata.
Było to miejsce, z którego młody bóg mógł w spokoju obserwować cały kontynent Iris. Nie tylko Randol, choć to sprawiało mu największą przyjemność.
Briareus kpiąc sobie ze swego rywala przywitał go, zasiadłszy na niegdyś jego tronie.
Zmierzyli się dzikim wzrokiem, a po sekundzie już obaj toczyli nierówną bitwę, gdyż jak wiadomo nie można zabić boga, lecz demona już owszem. Briareus bardzo dobrze się do tego starcia przygotował.
Dzierżąc potęgę Xiaoh, był przekonany o swej przewadze.

Walka, póki co, ograniczała się do dzikich ataków Xanthusa i zwinnych uników Briareusa.
Demon wpadł na plan jak przechytrzyć boga, by choć na sekundę wyrwać go z berserskiego szału.

Zza wielkich wrót, prowadzących na taras, wyłoniła się sylwetka Meriel, wołająca kochanka z wyraźnym grymasem cierpienia.
Xanthus jak ogłuszony stał, wpatrując się w ukochaną, wijącą się z bólu.
Spojrzał jej w oczy i zrozumiał, że była to tylko iluzja. Oczy miała czarne, bez duszy w środku, jak wszystkie pomioty piekieł, które zgładził bezlitośnie, w drodze do Briareusa.
Szybko ocknął się, zbierając do kolejnego, ostatecznego ciosu wymierzonego w bezlitosnego demona.
Okazało się, że było już za późno.
Xanthus poczuł przerażający i trawiący ból.
Zdawało mu się, jakby ktoś oblał go żrącym kwasem.
Ostrze Xiaoh przeszło przez boskie przedramię jak przez masło, paląc każdą napotkaną żywą komórkę jego organizmu, począwszy od miejsca, gdzie prawa ręka została odcięta od reszty ciała.

Ból towarzyszący Xanthusowi był niewyobrażalny.
Ziemia zadrżała z cierpienia. Zwierzęta uciekały w popłochu.
Magowie starali się zatrzymać rozpadające się budynki, przy pomocy magii.
Zarząd miasta doszedł do wniosku, że może to być koniec świata, co też było prawdą, dla tego miejsca.

Briareus stojąc przed swym przeciwnikiem w triumfie, rubasznie śmiał się z jego porażki, która wydawała się być bliska.
Xanthusa ogarnęła panika. Nie wiedział co się dzieje z jego ciałem. Jak to było w ogóle możliwe. Przecież był istotą nieśmiertelną. To musiała być jakaś kolejna sztuczka.

Młody bóg zobaczył właśnie widmo swego końca. Pokonany podstępem z powodu, którego tak się wstydził.
Ciało odmawiało mu posłuszeństwa. Mięśnie przemieniały się w głazy, ciężko mu nawet było skupić myśli.
Ogarnięty panicznym strachem obawiał się o losy swej krainy. Co stanie się z ludźmi, którzy tak bardzo na niego liczyli.

Miasto pogrążyło się w chaosie. Nastała nowa era, już na dobre. Era chaosu i strachu pod rządami Briareusa.
Populacja miasta malała z sekundy na sekundę. Wielu mieszkańców poniosło śmierć w wyniku trzęsienia ziemi, a jeszcze większa ich liczba, podczas krwawych starć z potworami.

Xanthus ostatkiem swych sił wołał inne bóstwa o pomoc. Wciąż szukał sposobu na ocalenie choć części znanego mu świata. Nagle czasoprzestrzeń została nagięta. Powstał potężny paradoks, istota nieśmiertelna umiera. W jednej chwili trzęsienie ziemi i niepokój ustał. Briareus zdezorientowany przejrzał na oczy.
Xanthus ostatkiem swych sił, zamykał całą krainę w swoistej czasoprzestrzennej bańce. Efekt, który wywołał lukę w czasie, pozwolił młodemu bogowi na uwięzienie tej, skazanej już na porażkę, krainy w alternatywnej rzeczywistości.

Demona ogarnęła furia. Nie po to czekał na dogodny moment, by teraz zostać władcą przeklętej i zapomnianej przez resztę świata nicości. Zamachnąwszy się Xiaoh uderzył Xanthusa w środek klatki piersiowej, z zamiarem przerwania jego starań.
Próba skończyła się niepowodzeniem, gdyż ciało boga było już prawie zupełnie przemienione w mistyczny marmur. Niesamowicie potężny artefakt skruszył się na ciele boga. Kilka odłamków zdołało przebić się przez wierzchnią warstwę kamienia, lecz Xanthus nie odczuwał już bólu.

Briareus nie wiedząc, co może zrobić, nałożył na bezbronnego już Xanthusa przekleństwo.
Za zdradę swej krainy w imię miłości, miał on pokutować przez wieczność.
Demon uwięził duszę boga w posągu i z impetem zrzucił go w otchłań z tarasu widokowego.
Nie było już nadziei. W momencie, gdy skamieniały Xanthus wylądował na terenach zasiedlonych przez uwięzione dusze, nastąpiło coś niespodziewanego. Wielka eksplozja, gdzieś we wszechświecie, nie dała się nie zauważyć.

Briareus uklęknął na Tarasie Świata i spojrzał w otchłań.
Nie widział już nic poza małym miasteczkiem pogrążonym w chaosie i jego pobliskimi ponurymi terenami zasiedlonymi przez dziwaczne stworzenia.
Stępione i poważnie uszkodzone Xiaoh rozsypało się na drobne cząsteczki.
Z pyłu, który nadal emanował potężną energią, Briareus wygrzebał metalową rękojeść miecza i z gniewem zrzucił ją w otchłań. Resztki, które pozostały z tego potężnego artefaktu, były już bezużyteczne, jak mu się wydawało.

Następnego dnia miasto odżyło swym codziennym rytmem. Jakby nigdy nic się nie wydarzyło. W całej krainie panowały spokój i radość. I jedyne, co pozostało po wydarzeniach ubiegłego dnia, to mroczna kraina, uwięziona gdzieś w otchłani nicości.

Chodzą słuchy, że niektórzy magowie specjalizujący się w magii czasu, miewają po dzień dzisiejszy koszmary o wydarzeniach sprzed tysięcy lat.
Ale jak to z koszmarami bywa, są nierealne i rozpływają się tuż po przebudzeniu.

Czy aby na pewno?

Status serwera
Graczy online: 26
Utworzonych kont: 3125
Utworzonych postaci: 11492
ZALOGUJ SIĘ

TOP 10 POSTACI
Klasa Nazwa Poziom
1PrawiedźmaSalazar175
2ŁowcaAmaranth175
3CieńxWyseK175
4PrawiedźmaArcyKiller175
5SpecjalistaSHACO175
6CzarownicaFlaviaA175
7Nocny łowcaROZowa175
8StrzelecSerina175
9SpecjalistaKowalski175
10KlerykEfilla175
BITWY
Bitwa o Merak: 14.12.2019 - 20:00
Aktualni władcy: ArteEtMarte

Bitwa o Dratan: 15.12.2019 - 20:00
Aktualni władcy: Barbarossa
TOP 5 GILDII
Nazwa Poziom
1 ArteEtMarte 70
2 ExpectansMortem 70
3 Enklawa 70
4 Cartel 70
5 ToxicPeople 67